Aktualności
Wspomnienie z Planicy
- Szczegóły
- Opublikowano: piątek, 01, kwiecień 2016 21:59

Planica, Bled, Ljubljana
Nawet specjalnie nie marudziliśmy, kiedy wstawaliśmy o 4 rano, żeby punktualnie dotrzeć na konkurs skoków narciarskich w Planicy. Z biało-czerwoną flagą, jechaliśmy kibicować naszym skoczkom. Atmosfera już podczas skoków próbnych była gorąca- flagi, okrzyki, bębenki i ogólny entuzjazm fanów, głównie Słoweńskich, bo u Słoweńców skoczkowie narciarscy to dobro narodowe. W Planicy spotkaliśmy polskich kibiców, a potem dowiedzieliśmy się, że na trybunach był również Adam Małysz. Najlepszy z Polaków, Kamil Stoch, zajął 15 miejsce, ale za to reprezentanci gospodarzy Peter Prewc i Robert Kranjec odpowiednio 1 i 3 miejsce. Cieszyliśmy się z ich sukcesu razem z naszymi słoweńskimi kolegami. Po konkursie był czas na podziwianie ośnieżonych Alp w pełnym słońcu podczas długiego spaceru przez las do miejscowości, gdzie czekał na nas dobry obiad.
Następnie pojechaliśmy do Bledu. Na jeziorze o tej samej nazwie jest wysepka, a na niej malowniczy kościółek, odbijający się w tafli wody. Widok jest niezwykły i jest zaliczany do największych atrakcji turystycznych Słowenii.
Weekend rozpoczęliśmy od zwiedzenia stolicy Słowenii - Lublany w towarzystwie uczniów ze szkoły słoweńskiej i pana Edwarda Pałki, Polaka, którego można nazwać ambasadorem kultury polskiej na Słowenii. Usłyszeliśmy historię miasta, która sięga czasów rzymskich. Spacerowaliśmy po potrójnym moście (3 mosty tuż obok siebie) i po moście zwanym żartobliwie „Mostem Teściowej”, pewnie z powodu 4 kamiennych smoków, które go strzegą. Miasto tętni życiem dzięki wielkim placom targowym, gdzie handluje się wędlinami, warzywami, owocami, kwiatami i najróżniejszymi drobiazgami. Zapach kwiatów, kawy, smażonego mięsa, gwar rozmów, wypełnione po brzegi restauracje i kafejki, melodie grajków ulicznych - wszystko to składa się na niepowtarzalną atmosferę tego miasta.













